Wstałam. Gdy poszłam spać było zimno i padał deszcz, ale teraz było w miarę ciepło i padały jedynie pojedyncze krople wody.
O tej porze dnia widoki są piękne. Różnorodne kwiaty we wszystkich kolorach pachniały tak jak perfumy, woda w rzece płynęła cicho, a była tak czysta i przeźroczysta jak ta, którą piją ludzie. Nieopodal były gęsto rozsadzone drzewa, które cicho szumiały liśćmi. Na trawie były kropelki rosy.
- Viddar, gdzie jesteś?- spytałam
Nie usłyszałam odpowiedzi.
Postanowiłam go nie szukać i sama poszłam wgłąb lasu. Nie minęło 15 minut a ja już jadłam wiewiórkę. Jak na mnie jedna wiewiórka to trochę mało, ale na pewno znajdę dzisiaj jeszcze ze dwie. Podeszłam do brzegu rzeki i napiłam się czystej wody. Gdy tak piłam i wpatrywałam się w wodę dostrzegłam odbicie wilka.
To był Viddar.
- Cześć. Czemu na mnie nie poczekałaś?- spytał mnie.
(Viddar)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz